Rafał Skonieczny

Urodzony w 1983 roku w Warszawie. Autor piosenek, opowiadań oraz książek z wierszami: „Dzikie strony” (2010), „Przeniesiony człowiek” (2013), „Antologia hałasu” (2016), „Jestem nienawiść” (2018) i „Duża muzyka” (2019). Niegdyś wokalista i gitarzysta Hotelu Kosmos, obecnie gra jako RARA. Zameldowany nad polskim morzem.

MEMORY_B

[…] a zatem raz jeszcze: czym jest Sekwencja?
Jest niewątpliwie końcem świata, mglistym
jak sam jego początek. Nie sposób oszacować,
kiedy pierwszy człowiek poddał się Sekwencji,
jak również, kiedy powstał świat. I czy w ogóle.
Nie jest nieprawdopodobne, że świat jako taki
nigdy nie zaistniał, a to, że się tutaj mówi, jest
tylko wyobrażeniem, konceptem rozważanym
przez Sekwencję, niegasnącym dźwiękiem
rozpinającym akustykę garażu na rupieciach.

Czy Sekwencja jest Bogiem?
Równie bezużyteczne jest pytanie
o to, czy Bóg jest Sekwencją.

Gdyby możliwe było podróżowanie w czasie,
nie istniałby sposób, aby o tym wiedzieć.
Byłoby się wymazywanym w każdej kolejnej pętli
nieświadomości. Kolejność. Nawet język ulega
złudzeniu, że czas to sznurek dobry na węzeł,
a jeden jego koniec jest zaczepiony o szlufkę,
podczas gdy drugi okala asteroidę […]
To proste – gdyby istniał Bóg, nie istniałaby religia,
ponieważ nie byłaby konieczna. Wiedza nie jest
wiarą. Nie ma potrzeby wierzyć w coś, co istnieje,
a już na pewno nie tak wymiernie, nie tak śmiertelnie.
Dlatego Bóg, nawet w najbardziej niewinnym równaniu,
daje oswobadzające zero. Idealne, olśniewające
swoim nieskazitelnym kształtem zero.
Dobre, miłosierne, ale i surowe zero,
zdolne pochłonąć świat.

Tylko coś, w co nie sposób uwierzyć,
może, a nawet musi istnieć.

dlatego Sekwencja, chociaż operuje czasem,
a przynajmniej jego najbardziej praktyczną emanacją,
podważa całkowicie jego istnienie. Podróżowanie
w czasie – jakże fantazyjna idea! Jakże poręczna
metafora niezmierzonego smutku tego, kto podróżuje,
i tego, kto jest tylko częścią umykającego
za szybką krajobrazu. Smutek nie wymaga wiary,
tak samo jak cierpienie, jak niemoc, jak konieczność
(wstaw dowolnie: Los, Fatum, Przeznaczenie).
Niewiedza jest błogosławieństwem religii.
Jest nienaturalna, niehumanitarna. Ucieleśnia
strach. […] Człowiek przestał istnieć,
wobec tego czas jest nie tylko względny,
ale również zbędny. Ludzkość nie istnieje,
tak należałoby to ująć
i jest to wystarczająca wiedza.

Po ludzkości zostały Banki.

Zabawne.

Gdyby istniał ktokolwiek, kogo by to jeszcze obchodziło,
z łatwością zrozumiałby, że czas jest kapitałem
w nieustającym obrocie jak banknot, powracający
nieuchronnie do ręki, z której został wydany.
Sekwencja nie jest pieniądzem, ponieważ nie może
obracać sama sobą. Jest schorowanym drzewem,
a każda jego najbardziej wymyślna narośl, to
żerujący na niej – niczym olbrzymia grzybnia – Bank.
W Bankach, jak na lokacie, zmagazynowano całą pamięć
ludzi. Pamięć ludzi właśnie, a nie pamięć ludzką,
ponieważ Sekwencja nie łączy, tylko przechowuje
pojedyncze lokaty. Tym się różni od Algorytmu.
Jednocześnie z Algorytmem łączy ją to, że nie rozumie,
czym obraca. Nie rozumie wyników, które zwraca.
Nie rozumie obrazów ani dźwięków.
Chociaż zna je wszystkie, karmi się nimi.
Dzięki temu możliwe jest jeszcze użycie języka.
Jest to wam powierzona składnia.
Akustyka pustego garażu.

że nic. Że obiegową opinię o istnieniu
życia należy podważać. Że jest to
konieczność, wasz obowiązek.
Wam powierzony język. Że
wasze pliki niepamięci.
Że nie istniejecie. Że
istnieje istnienie
istnieje istnie
nie